Z czym się je Liebster Blog Award?

Jakiś czas temu otrzymałem dość tajemniczą wiadomość od mojej pozytywnie zakręconej blogowej koleżanki Zakochana w bieganiu. Zawierała ona między innymi  nominację do Liebster Blog Award. Tu pojawiło się pytanie co to jest i z czym to się je?

Liebster Award

Liebster Award

Otóż  Liebster Blog Award to ciekawa zabawa dla Blogerów przypominająca do złudzenia zabawę w łańcuszek. Po otrzymaniu nominacji musimy odpowiedzieć na 11 pytań i następnie wytypować (nominować) kolejne osoby, zadając im serię wkręcających i bezlitosnych pytań ;-). Jakieś warunki? Nie wolno nominować bloga, który Ciebie nominował?

Jakiż to ma cel?

Zakochana w bieganiu pisze na swoim blogu, że: „Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” (tu bardzo dziękuję za uznanie). Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia…”



Proste? Proste. No to do dzieła.

Zakochana w bieganiu zadała mi następujące pytania:

1.Słyszysz pukanie do drzwi. Jesteś zdziwiona/y bo nikogo o tej porze się nie spodziewałaś/eś. Otwierasz je a tam ….

No  właśnie.. z tymi pytaniami zahaczającymi o podświadomość zawsze mam kłopot. Zanim w mojej głowie pojawi się jakakolwiek odpowiedz, to ja już analizuje, co to ona może oznaczać z psychologicznego punktu widzenia ;-).

Tym razem kłopot mam jeszcze większy, bo pierwsze co mi przyszło do głowy to kurier z niesamowicie wielkim koszem kwiatów i kompletnie nie mam pojęcia co to może znaczyć.  Ale skoro ja ich nie zamawiałem, to… ciekawe co ma do powiedzenia na ten temat moja żona. 😉

2.Pierwsza myśl po otrzymaniu tej nominacji.

„Ło rany, ale będzie zabawa po pachy”, a po ustaniu fali ekscytacji: „Ło rany, mam nadzieje, że pytania nie są trudne” 😉 Coś w stylu kawału o aptece, blondynce i testach ciążowych 😉

3.Twój najlepszy w życiu dzień, który chciałabyś/chciałbyś przeżyć jeszcze raz gdybyś mogła/mógł cofnąć czas.

Jest niesamowicie dużo takich dni i im dłużej się zastanawiam, tym więcej ich sobie przypominam. Są one związane praktycznie z każdym aspektem mojego życia. Pamiętam magiczne dni z mojego dzieciństwa, gdy moja babcia latała za mną po podwórku  i próbowała mnie karmić, a ja uciekałem. Są takie dni jak ten, w którym poznałem moją żonę, dzień w którym urodziła się moja Córa, czy spacer z żoną po Central Parku. Są też oczywiście  dni związane z bieganiem: pierwszy maraton, bieg w maratonie bostońskim, pierwszy finisz w Ultra.

Nie da się z tego wybrać tego jednego, najlepszego dnia, bo one wszystkie są ze sobą połączone. Jeden taki dzień nie istniałby bez innych, których miałem okazję doznać wcześniej. Tak jak np. nie byłoby fantastycznych dni które spędzam z moją Córą, gdybym wcześniej nie spotkał mojej Aśki itd..

Mam tylko cichą nadzieję, że ten najlepszy dzień to dopiero nadejdzie, w myśl zasady: „żyj tak, by było co wspominać”.

4.Blog – dlaczego ? Czyli  Cię skłoniło do jego założenia?

To jest bardzo dobre pytanie. Zwłaszcza dlatego, że chyba sam nie  znam na nie poprawnej i wyczerpującej odpowiedzi. Możliwe jednak, że kryje się ona w odpowiedzi na pytanie „co mi daje blogowanie?”. A co mi daje blogowanie?

– daje mi możliwość poznania mnóstwa fantastycznych osób, taka samo zakręconych i ześwirowanych na punkcie biegania jak ja (tak mówię o WAS ;-)),

– daje mi możliwość komunikacji z Wami i wymiany doświadczeń i wiedzy. Zwłaszcza tej empirycznej, a nie książkowej,

– motywuje mnie do pracy nad moimi słabymi stronami,

– motywuje mnie do pogłębiania swojej wiedzy. Skoro chcę coś przekazać Wam, to sam najpierw musze posiadać wiedzę na interesujące nas tematy,

– blogowanie jest dla mnie czymś w rodzaju pamiętnika, w którym mogę opisywać i dokumentować swoje ulotne doznania z biegów, treningów i życia,

To chyba wszystko.

5.Twoja największa biegowa wtopa – jeśli zaś nie biegasz to związana z inną aktywnością fizyczną :)

Zdecydowanie udział w Maratonie Opolskim kilka lat temu. Byłem tuż po bardzo nieudanym maratonie wiedeńskim. Tamten Wiedeń miał być szczytem osiągnięć, wejściem na Olimp i spełnieniem marzeń,  ale zamiast sukcesu, okazał się być potworną porażką. Miałem tam złamać 3h30, ale szereg błędów  popełnionych przed biegiem skutecznie to uniemożliwił.

Miesiąc później nadszedł czas na starcie w Opolu. „Odkuje się za Wiedeń” – pomyślałem. „Maraton to pikuś, skopie mu tyłek, że aż miło”- powtarzałem sobie do znudzenia.

Popełniłem tylko jeden błąd ;(. Nie popatrzyłem rano na prognozę pogody. A w niej ni z gruchy, ni z pietruchy zapowiadali 35stopni. Tyle razy się w tej pogodzie mylą: jak mówią, że będzie padać, to świeci słońce, jak zapowiadają słońce, to pada. Jak mówią, że będzie gorąco, to piź…i jak w kieleckiem. Jak mówią, ze będzie upał to…

No, ale togo dnia, to musieli akurat trafić… niech ich szlak…

Na początku szło mi nie najgorzej, pędziłem do przodu jak strzała, mijałem kilometr za kilometrem i wyprzedałem jednego biegacza za drugim. Wszystko szło pięknie… aż do 10 kilometra. Tak, do dziesiątego. Nie 30, 32 czy 33, ale do 10-ego. Koszmar. Tak przegrzałem organizm, że mój bieg w tym maratonie ograniczył się do truchto-chodu przez kolejne 32 kilometry. tak, przez 32 kilometry. Sam do tej pory w to nie wierze. Słońce tak paliło, a asfalt był tak nagrzany, że czułem się jak w piekarniku, a na dodatek, akurat tego dnia prędkość wiatru wynosiła 0 km/h.

Najpierw miną mnie pacemaker na 3h30, potem pacemaker na 3h45, potem koleś z balonikami na 4h00, by finalnie dobić mnie wynikiem poniżej 4h15.

Schiza. Omamy. Śmierć w butach.

Jedyne co mnie trzymało przy życiu, to chyba jakaś wewnętrzna złość na samego siebie i moje EGO, które biegło pół metra za mną, kopało mnie w du..ę i powtarzało aż do obłędu: „odbierzesz ten medal… odbierzesz ten medal… odbierzesz ten medal… odbierzesz ten medal… odbierzesz ten medal… odbierzesz ten medal… „

„Zamknij się” – myślałem, ale to nie pomagało i choć jego głos cichł z każdym kilometrem, to w końcu po 4h22 minutach od startu odebrałem Ten Cholerny, Piekielny Kawałek Metalu.

To był najgorszy start w moim życiu. Jednak pod wieloma względami był to też najbardziej wartościowy start. Żaden inny bieg, żaden sukces, ani żadne choćby największe trofeum, nie nauczyło mnie tyle, co ta porażka. Bo nauczyła mnie ona wiele:

– jesteś w stanie znieść dużo, dużo, dużo więcej niż ci się wydaje,

– to umysł panuje nad materią, a nie odwrotnie,

– nigdy nie bądź zbyt pewny siebie i zawsze doceniaj i szanuj przeciwnika,

– odrób swoją lekcję pokory, a na starcie swoją butę schowaj do butów,

– porażki wzmacniają, sukcesy rozleniwiają a zadufanie w sobie -> zabija.

– jeżeli czegoś na prawdę pragniesz, to to dostaniesz (o ile bardzo mocno i solidnie na to zapracujesz).

6.Jakie jest Twoje największe marzenie.

To łatwe ;-). Wszystko to opisałem tutaj: Wymarzone zawody …. i obwieszczam, że nie spoczywam na laurach 😉

 7.To teraz sobie zrób przerwę na reklamę (może być dłuższa) :)

Zrobione ;-). 

 8. Na słodko czy na ostro – jakie dania lubisz ?

Wszystko: słodko, gorzko,  kwaśno, słono, ostro i łagodnie. Moja waga i schudnięcie o 26km może o tym nie świadczy, ale kocham dobre jedzenie. Pod każdą postacią i w każdej chwili. Wyznaje tu buddyjską zasadę drogi środka. Wszystko jest dla ludzi, można próbować wszystkiego i wszystko jeść, byleby z umiarem.

Moje ulubione dania: bigos, naleśniki, pomidorowa, sernik, flaki, golonka, sałatka ziemniaczana, gorzka czekolada, śledzie, tosty z awokado, banany, gruszki, gulasz, owsianka, jajka… ale wszystko z umiarem. Prócz jajek i owsianki, tu umiaru nie mam 😉

9. Twoje motto życiowe.

Dzisiaj moje motto można by zdefiniować tak: „Nieważne co robisz, czy osiągasz sukcesy, czy porażki,  czy jesteś pierwszy i najlepszy w tym co robisz, czy raczej jesteś przeciętniakiem, zawsze, ale to zawsze idź wyprostowany, z głowa podniesioną wysoko, bo i tak jesteś lepszy od tych którzy nic nie robią.”

P.S. To też idealnie odnosi się do biegania 😉

10.To teraz przyznaj się co robiłaś/robiłeś podczas punktu 7. 😀

Było pyszne Capuchino i serniczek. Ups.. chyba nie powinienem.

11.Mojego bloga znasz. Bardzo jestem ciekawa – co chciałabyś/chciałbyś tu jeszcze zobaczyć :) Jaki temat chcesz przeczytać w przyszłości u mnie na blogu ?

Nie tyle chodzi tu o to, co ja chciałbym przeczytać, czy zobaczyć na Twoim blogu, ale o to co Ty chcesz napisać. Nie chcę byś robiła coś specjalnie dla mnie. Nie chcę badań marketingowych, wolę byś nadal była sobą i pisała to,  co ty uważasz za ważne i godne powiedzenia. Na tym, dla mnie, polega prawdziwe pisanie i blogowanie. Robisz to dobrze, świetnie komunikujesz się z ludźmi i świetnie ich sobie zjednujesz. Rób to dalej tak samo, to za rok pogonisz Olszewskiego…

liebster-award-nomination

liebster-award-nomination



 

Teraz ja mam przyjemność nominować tych których cenię. Niestety Zakochana w bieganiu nominować nie mogę ;-(. Nominuję zatem:

kalejdoskopbiegacza.blogspot.com – Rafał, moim życzeniem jest, by spotykać Cię na każdym moim biegu 😉

biegaczzpelplina.blogspot.com – Daniel, biegasz jak petarda, ten wynik 1h30 to nie przypadek 😉

BiegamBoSaTacyCoNieMoga – Piotr, Twój uśmiech, bijący z każdego niemal zdjęcia, jest powalający 😉

biegajacazpsami.wordpress.com – Aśka, kocham Twoje pieski 😉

Run for Fun – Marek,  tak zabiegamy Bieszczady, że im się połoniny zalesią 😉

apetytnabieganie.blogspot.com – Ruda, Ty jeszcze pokażesz światu pazury 😉

MountainRun.info – Mariusz, do dzieła , góry to Twoje drugie Ja 😉

runnerski.pl – Marcin, wiem, że już się w to bawiłeś (Ty prawie to wymyśliłeś ;-)), ale nie mogło Cię zabraknąć na tej liście 😉

Oto pytania do Was:

1. Kto jest Twoim biegowym mentorem, wzorem do naśladowania, mistrzem? Jeżeli kogoś takiego nie ma, to jaki cechy powinien posiadać, by na takie miano zasłużyć?

2. Czy jest jakaś akcja charytatywna, w której my tu wszyscy wspólnie moglibyśmy  wziąć udział, by świat stał się lepszy?

3. Jaką radę dałbyś/dałabyś komuś kto jutro zaczyna biegać?

4. Czy zgodzisz się z tezą, wysnutą przez jednego z moich znajomych, że „bieganie najpiękniejsze  jest na Instagramie” lub, że „bieganie najpiękniejsze  jest na Facebooku? Uzasadnij proszę.

5. Jakich ćwiczeń biegowych/siłowych nie cierpisz, a mimo to je wykonujesz dla zdrowia/urody/wyników?

6. Jakie pytania od osób nie biegających najbardziej Cię irytują, jak na nie reagujesz i co odpowiadasz? Chodzi o pytania typu „ile kilometrów ma ten maraton?”.

7. Każdy prędzej czy później zachoruje  i staje przed dylematem: „biegać, czy nie biegać z chorobą/temperaturą?”. Jakie jest Wasze zdanie w tym temacie?

8. Znasz jakiś fajny biegowy kawał lub anegdotę? Podziel się z nim proszę, bo ja kurcze nie znam ;-(

9. Ja osobiście coraz częściej zwracam się ku małym, lokalnym i kameralnym zawodom. W odróżnieniu od tych wielkich i komercyjnych panuje na nich bardzo rodzinna atmosfera. Czy bierzecie udział w takich zawodach? Jeżeli tak, to które z nich możecie polecić? Ale tak z ręka na sercu i biorąc pełną odpowiedzialność za to polecenie?

10. Czy masz jakieś ulubione biegowe utwory? Wrzuć proszę linki do 3-4 takich najsuperniejszych, które dają Ci najwięcej POWERU 😉

11. Jak sobie radzicie z monotonią podczas długich biegów? Macie jakieś magiczne sztuczki, które sprawiają, że ten czas biegnie szybciej?

Będzie to dla mnie zaszczyt,  jeśli weźmiecie udział w tej zabawie. Już nie mogę się doczekać odpowiedzi.

Pozdrawiam wszystkich.

3 Comments:

  1. Dziękuję Januszu za udział w zabawie i udzielone odpowiedzi :) Takie biegi typu Twój Maraton Opolski są nam wszystkim potrzebne bo jedynie na tego typu porażkach uczymy się jak mówisz pokory i dzięki temu idziemy do przodu :)

    Super, że cieszysz się dniami spędzanymi z Córą. Hm … te kwiaty to ….naprawdę zagadkowe jednak myślę, że Twoja żona się ucieszy :) Ja też staram się iść z podniesioną głową a serniczek i Cappucino – masz jeszcze?

    Jeśli tak to wpadnę do Was na przerwę reklamową i będziemy się z Twoją żoną cieszyć kwiatami – myślę, że się nimi poczęstuję bo też kwiaty lubię :)

    I dziękuję za dobre słowo o mnie i o moim blogowaniu :) Miło mi się zrobiło i dziękuję Ci jeszcze raz za udział w zabawie :)

    • To ja dziękuje za nominacje.
      Trochę to trwało, ale udało się ;-).
      Sernika niestety już nie ma. Z resztą u nas, pomimo stosowania się do zasad zdrowego odżywiania, słodycze nigdy długo nie leżały ;-). Ale jak będziesz kiedyś w okolicy Kłodzka to wbijaj do nas jak w dym ;-). Upieczemy Ci pyszne ciasto marchewkowe 😉

  2. Dziękuję za zaproszenie – jak będę na pewno do Was wpadnę na pyszne ciasto :)

Komentowanie jest wyłączone